Kameralne bistro w sercu krakowskiego Kazimierza. Gotujemy z sezonu, od lokalnych dostawców — bez pośpiechu, za to z charakterem.
Kilka kadrów z codziennego życia bistro — talerze, wnętrze i poranna krzątanina.
Stół zaczął się od jednego pomysłu: miejsca, w którym jedzenie smakuje jak w domu, ale podane jest z odrobiną finezji. Otworzyliśmy drzwi w 2019 roku przy ulicy Józefa — i zostaliśmy.
Gotujemy sezonowo, bo tak po prostu smakuje lepiej. Warzywa, ryby i mięso bierzemy od dostawców, których znamy z imienia. Karta jest krótka — celowo. Wolimy zrobić kilka rzeczy naprawdę dobrze.
Jesteśmy w samym sercu Kazimierza — dwie minuty od Placu Nowego.